Tłumacz na skraju wyczerpania nerwowego

Bycie tłumaczem to dla wielu osób wymarzona praca, mogą połączyć pasję z życiem zawodowym, a jakby tego mało mieć pewną swobodę i wolność, której nie ma się pracując w normalnej firmie i na zwykłym etacie. To zawód, który przynosi wiele satysfakcji, każdego dnia pozwala odkrywać nową wiedzę czy umożliwia współpracę z kimś znanym. Są jednak pewne kwestie, tj. w każdej innej branży, które sprawiają, że tłumacze się złoszczą, są bezsilni czy smutni. Czego i dlaczego nie cierpią tłumacze? Zobaczmy.

Zależy ci na pilnym dotarciu do utalentowanego i doświadczonego tłumacza? Jednym z najprostszych rozwiązań jest skonsultowanie się z profesjonalistami z renomowanego biura tłumaczeń i skorzystanie z ich sieci kontaktów z najlepszymi ekspertami w branży.

Czego nie cierpią tłumacze?

Nie chcemy tutaj tworzyć jakiś uogólnień, ale nie ma co zaprzeczać temu, iż są pewne kwestie, które wywołują niemiłe emocje u tłumaczy. Zresztą to coś zupełnie naturalnego, w każdym zawodzie jest coś, czego nie znoszą ludzie go wykonujący. Przekonajmy się dziś, czego nie cierpią tłumacze.

  • Napięte terminy – każdy, kto chce zarabiać, musi pracować. Szczególnie młodsi i mniej doświadczeni tłumacze muszą przyjąć tyle zleceń, aby zarobić na utrzymanie. Terminy gonią i w szybkim tempie pracy nie można zatracić najwyższej jakości pracy. Zdarza się jednak, że nawet ci bardzo doświadczenie zmagają się z tym problemem, choć mają swobodę wyboru tego, co tłumaczą i w jakim przedziale czasowym.

  • Chwiejąca się równowaga pomiędzy życiem zawodowym a osobistym – wydaje się, że jest to w pewnym sensie cena za swobodę i wolność, jaką mają przedstawiciele tego zawodu. Niestety rzeczywistość wielu tłumaczy wygląda tak, że pracują wtedy, kiedy mają pracę. A tylko najlepsi i najbardziej doświadczeni mają stałych, dobrych klientów oferujących im regularne zlecenia, które z kolei umożliwiają im spokój w kwestii finansów. Niemniej równowaga potrzebna jest nie tylko do budowania dobrej marki dla swojego nazwiska, ale i tego, aby praca nie wypełniła nam całego życia.

  • Opóźnienia z wypłatą wynagrodzenia – tego naprawdę można nie cierpieć. Chyba nie ma wśród nas osoby, która byłaby radosna widząc, że na koncie wciąż nie ma przelewu za wykonaną przez nas pracę. Szczególnie dotkliwe dla tych osób, które akurat w danym momencie życia potrzebuje gotówki. Każdy, kto chce mieć jak najmniej takich sytuacji, albo w ogóle je wyeliminować, powinien szukać wyłącznie zaufanych i uczciwych klientów, którzy płacą regularnie, a do tego są w stanie zaoferować stałą współpracę.

  • Tłumaczenie dowcipów i idiomów – czy to przysłuchując się rozmowom tłumaczy na żywo, czy czytając ich dyskusje w Internecie widać, że dowcipy i idiomy to coś, co sprawia im wiele problemów. Nawet w samym środowisku przedstawicieli tego zawodu mówi się, że są to takie rzeczy, które powinny trafiać do najlepszych i najbardziej doświadczonych.

  • Mówienie, że tłumaczenie nie ma nic wspólnego z pracą – jeśli nie chcecie obrazić żadnego tłumacza, nigdy nie wypalcie do niego takich słów. To, że pracują w domu i mają większą swobodę pracy niż przeciętny człowiek, wcale nie oznacza, iż nic nie robią. To naprawdę wkurzające słyszeć, że to żadna praca i nic nie wymaga od osoby, która ją wykonuje.

A waszym zdaniem, co jeszcze można dorzucić do tych spraw, których nie cierpią tłumacze, zresztą słusznie…?

Szukasz doświadczonego i pełnego pasji tłumacza do współpracy przy nowym projekcie? Dotrzyj szybko do najbardziej odpowiedniego eksperta przez renomowane biuro tłumaczeń.