Problemy tłumacza – freelancera z dotarciem do bezpośrednich klientów

Wśród tłumaczy jest grupa osób, które działają jako freelancerzy. Działalność na własny rachunek ma swoje plusy i minusy. Jedną z tych rzeczy, które wiąże się ze stresem wśród specjalistów z branży to trudności z dotarciem do bezpośrednich klientów. Pokutuje mit, że firmy preferują agencje tłumaczeniowe. Czy jest tak naprawdę? Z czym związane są problemy tłumaczy? A przede wszystkim, jak znaleźć klientów, którzy dadzą nam pracę?

Jak znaleźć klienta?

Najlepiej wymyślić lub wypracować swoją własną metodę, która będzie „działała”. Zawsze można podpatrywać starszych, bardziej doświadczonych lub tych, którzy są naszymi autorytetami i nie narzekają na ilość zleceń i zarobków.

Jeśli jednak masz problem ze znalezieniem klientów, zawsze warto działać w taki sposób jak np.:

  • pracować na lokalnym rynku,
  • zatrudnić się w dużej agencji tłumaczeniowej, która działa sprawnie i regularnie szuka tłumaczy do współpracy,
  • znaleźć niszę na rynku i działać jako tłumacz – ekspert znający się na tym temacie,
  • przeszukiwać rynek i samodzielnie znajdować firmy, którym można pomóc w tym, czego akurat potrzebują,
  • reklamować się jako ekspert – poprzez różnego rodzaju publikacje,
  • prowadzenie specjalistycznego bloga czy dobrze przygotowaną stronę autorską.

Poza tym idź z duchem czasu i pamiętaj, że wiele firm poszukuje specjalistów online. Stąd warto pomyśleć np. o:

  • udzielaniu się w grupach dyskusyjnych, które śledzą nie tylko tłumacze, ale i firmy poszukujące wysokiej klasy tłumaczy,
  • stworzyć stronę internetową ze wszystkimi informacjami odnoszącymi się do kompetencji zawodowych, a także taką, która dobrze podkreśli nasze atuty i zaciekawi osobę, która będzie ją odwiedzać
  • udzielać się w social mediach, pokazując się jako profesjonalista.

Dlaczego tłumaczowi-freelancerowi tak trudno dotrzeć do bezpośrednich klientów?

Firmy wolą współpracować z agencjami tłumaczeniowymi, ponieważ zazwyczaj wiąże się to ze stabilną współpracą opartą na jasnych zasadach, dostępem do wielu tłumaczy i ekspertów, a także większym spokojem.

A dlaczego tłumaczom pracującym na własny rachunek tak trudno dotrzeć do bezpośrednich klientów? Oto kilka naszych sugestii.

Umiejętności sprzedażowe – to prawda znana od dawna, ale dzisiaj bardziej widoczna. Każdy, kto chce działać na rynku musi sobie zakodować, że trzeba umieć sprzedawać. W przypadku tłumaczy jest to dość trudne, ponieważ bycie dobrym ekspertem w tej branży niekoniecznie zawsze idzie w parze z posiadaniem umiejętności sprzedażowych własnych usług. Niestety, jeśli nikt nie dowie się, że istniejemy i znamy się na rzeczy, nikt nas nie zatrudni. Są osoby, które od razu obierają za kurs współpracę z agencjami tłumaczeniowymi. Ale to rezygnacja ze ścieżki freelancera. Są jednak i takie osoby, które postanawiają zdobyć wiedzę i umiejętności, które pozwolą im poznać techniki zdobywania klientów lub decydują się na wsparcie osoby służącej im pomocą w sprzedaży ich usług.

Brak agenta – niestety w przypadku tłumaczy często kłania się to, że nie mają oni nikogo, kto reprezentuje ich interesy i zajmuje się wszystkimi sprawami, które zw. są z promocją ich osoby, pozyskiwaniem klientów, sprzedażą ich usług. Tymczasem dobry agent to ktoś, kto pomaga nabrać rozpędu karierze i dba o to, aby regularnie była praca, w końcu odcina on konkretny procent od zawartej umowy. Dla tych tłumaczy, którzy mają grono zaprzyjaźnionych koleżanek i kolegów po fachu rozwiązaniem może tutaj być założenie grupy wsparcia, która będzie walczyła o klientów wspólnymi siłami.

Zbyt duże ryzyko i kwestia odpowiedzialności – w przypadku pracy z każdym freelancerem istnieje ryzyko, że jeśli zawali robotę i nie będzie w stanie poprawić tłumaczenia, ponieważ źle wycenił swoje możliwości, nie działa tutaj mechanizm znany z biur tłumaczeń, gdzie pałeczkę przejmuje inna osoba i można liczyć na sprawne poprawki i przekład. Oznacza to, że firma, która współpracowała z taką osobą ma nie tylko złe tłumaczenie i opóźnienie, ale musi zatrudnić drugiego tłumacza, a to wiąże się nie tylko z czasem, którego nie ma, ale i dodatkowymi kosztami. Poza tym freelancer nie może zaoferować współpracy na takich samych zasadach, co firma tłumaczeniowa – a klienci zdecydowanie preferują oddać pracę w zaufane ręce, mieć świadomość, że manager projektu czuwa nad wszystkim i można w tym czasie zajmować się czymś innym. Oczywiście odpowiedzialny człowiek i profesjonalista w pełnym tego słowa znaczeniu, który działa jako freelancer nigdy nie przyjmuje zleceń ponad swoje siły, ponieważ zdaje sobie sprawę, że każde zlecenie „pracuje” na jego renomę.

Dostępność – freelancer niestety nie jest agencją tłumaczeniową i nie zawsze może przyjąć zlecenie. To wielki minus, tym bardziej, że dziś jest coraz więcej klientów potrzebujących tłumaczenia „na już”.

Oczywiście to te najczęstsze problemy, z którymi muszą zmierzyć się tłumacze – freelancerzy poszukując bezpośrednich klientów. Zawsze najważniejsze to działać, „wychodzić” do klientów i szukać rozwiązań zamiast czekać na to, że zdarzy się cud.